Kolejny dzień na szlaku Mestia – Uszguli zapowiadał się całkiem spokojnie. Czekało nas przejście raptem ok. 13 km co w porównaniu do wcześniejszych przejść nie robiło jakoś szczególnie większego wrażenia. Stąd też stosunkowo późno, bo dopiero ok. 9.00 wyruszyliśmy na szlak.

Przełęcz Ughviri – Tetnuldi Ski Resort

Z nad jeziorka Ughviri wróciliśmy z powrotem na przełęcz o tej samej nazwie i odbiliśmy w lewo. Podążając szutrową drogą rozpoczęliśmy żmudne podejście pod dolną stację Tetnuldi Ski Resort. Od czasu do czasu mijały nas pojedyncze samochody wzniecając przy tym tumany kurzu. Początkowo podejście jest nieco nużące, nie dzieje się nic ciekawego, a i panorama jest mocno ograniczona przez drzewa rosnące wzdłuż drogi. Gdzieniegdzie prześwitywała jedynie górująca ponad wszystkim Uszba oraz pokazywały się leżące w dolinie rzeki Mulkuhara wioski, przez które przebiega jeden z wariantów szlaku Mestia – Uszguli. Dopiero kiedy zbliżyliśmy się do stacji wyciągu rozciągnęła się przed nami szersza panorama odsłaniając na horyzoncie kolejne szczyty i lodowce.

szlak mestia ushguli
Górująca ponad wszystkim Uszba oraz uśpione wioski w dolinie.
szlak mestia ushguli
Widok na Zhabeshi
Tetnuldi Ski Resort – Adishi

Jeśli myśleliście, że po dojściu pod wyciąg skończyło się nasze mozolne podejście to muszę Was trochę zniechęcić, bo ciągnęło się ono dalej. Jeszcze przez jakiś czas musieliśmy piąć się w górę podążając stokiem pod wyciągiem. Po drodze minęliśmy miejsce, gdzie do naszej trasy dołączał się szlak z Zhabeshi. Większość osób podejmujących się dojścia do Uszguli na własnych nogach wybiera właśnie odcinek Mestia-Zhabeshi jako pierwszy etap wędrówki. Wynika to za pewne z faktu, że po drodze mogą znaleźć większą ilość guesthouse’ów i nie muszą zabierać ze sobą namiotu. O tym jak skrzętnie wykorzystują jego brak miejscowi przekonaliśmy się po dotarciu do Adishi, ale o tym za chwilę.

Tetnuldi Ski Resort
Panorama na Pasmo Swaneckie i masyw Zuruldi (po prawej stronie).
szlak mestia ushguli
W tym miejscu szlak odbija ze stoku w kierunku Adishi.

Mniej więcej po dotarciu na wysokość 2450 m odbiliśmy ze stoku w prawo, w wąską ścieżkę kierującą do Adishi. Skończyło się nasze podejście i od teraz mieliśmy trawersować zielone zbocza zmierzając do mety naszego etapu. Po krótkiej chwili od zejścia ze stoku zatrzymaliśmy się obok przy szlakowego sklepiku wykorzystując możliwość zakupu napojów chłodzących i czegoś do jedzenia. Zimne piwko z widokiem na kaukaskie szczyty zawsze dobrze smakuje. Po skończonej konsumpcji ruszyliśmy w dalszą, leniwą drogę. Od tego momentu towarzyszyło nam już na szlaku kilkanaście, może nieco więcej osób, z którymi co raz mijaliśmy się po drodze, raz ich wyprzedzając, raz zostając nieco z tyłu. Nie zmieniało to jednak faktu, że i tak wszyscy zmierzaliśmy do tego samego miejsca. Do Adishi, które ukryte na dnie doliny wyczekiwało przybycia kolejnych turystów.

Na ostatniej prostej do Adishi

Droga do Adishi mijała nam na spokojnym przemierzaniu kolejnych potoków, łąk, pastwisk i lasów. Spokojnie było do czasu, kiedy przed nami pojawiły się zabudowania Adishi, wtedy bowiem powietrze przeszył przeraźliwy krzyk. Oczywiście wprowadziło to w zdumienie i zaciekawienie wszystkich zmierzających do wioski. Jak się okazało źródłem owego krzyku była… Ela 😀 Jej spokojną do tej pory drogę postanowił zagrodzić swym masywnym cielskiem… pająk. Wiecie, taki jeden z tych gigantów, które czyhają na ludzkie życie siedząc w kącie wychodka. Cóż… chyba nie wspominałem wcześniej, że Ela panicznie boi się pająków. Tym razem została wzięta przez pająka z zaskoczenia przy okazji wiązania sznurówki buta. Na szczęście usłyszawszy donośny krzyk Eli pająk postanowił skapitulować. Rozbawieni całą sytuacją, oczywiście rozbawiony byłem ja i Adrian, Eli niekoniecznie było do śmiechu, dokończyliśmy jednak nasz etap i zawitaliśmy w Adishi.

szlak mestia ushguli
tetnuldi
Tetnuldi
szlak mestia ushguli adishi
Wioska Adishi, koniec etapu 2.
Adishi

Kilka słów o samym Adishi. Z pozytywnych rzeczy, poza tym, że te kilka kamiennych wież i budynków malowniczo wkomponowało się na dnie doliny tuż nad wartko szumiącym potokiem, nie wiele mogę napisać. Byłem przerażony tym jak miejscowi skrzętnie wykorzystują to, że zmierzający do Ushguli turyści bez namiotów są skazani na nocleg w którymś z ich guesthouse’ów. Ceny 80-100 lari za osobę nie są tutaj rzadkością. A wszystko to w naprawdę spartańskich warunkach i w oparach palących się pod oknami stert śmieci. My naprawdę mamy zaniżony próg komfortu i nie oczekujemy w takich miejscach wygód i kilku gwiazdek przy nazwie guesthouse’u. Ale na litość boską…

Myślałem trochę nad tym i starałem się zrozumieć ich punkt widzenia, ale nie chyba nie zrozumiałem. Mam świadomość tego, że w takim miejscu jak Adishi, które przez większą część roku jest odcięte od świata, żyje się wyjątkowo ciężko i trzeba przez te parę miesięcy odłożyć coś z tego co zarobi się na turystach. Odniosłem jednak wrażenie, że miejscowym taki stan rzeczy pasuje i nie mają zamiaru nic z nim robić. Przecież kolejni turyści i tak przyjdą, i tak będą musieli skorzystać z ich usług, i tak zostawią pieniądze na stole.

szlak mestia ushguli adishi
Adishi i wszechobecne śmieci, które wyrzucane i palone są gdzie popadnie 🙁

Dlatego cieszyliśmy się, że swoje własne M mieliśmy ze sobą i rozbiliśmy je kawałek za wioską. Wieczór spędziliśmy popijając zakupione w wiosce wino (20 lari) i przegryzając chlebek puri (2 lari). Niestety pogoda zaczęła się zmieniać na gorsze. Po błękicie nieba nie pozostał już ślad. Ze stalowych chmur spadły pierwsze krople deszczu, które nie ustąpiły aż do rana…

szlak mestia ushguli adishi
Nasze M. Z daleka wioska nie wygląda tak źle.
szlak mestia ushguli adishi

Informacje praktyczne:

Mapa – Szlak Mestia – Uszguli, etap 2. przełęcz Ughviri – Adishi:

Trochę cyferek i statystyk:

  • Długość odcinka przełęcz Ughviri – Adishi: 13,5 km
  • Czas naszego przejścia: 4 h 45 min
  • Przewyższenie na trasie: +684 m / -466 m
  • Po zejściu ze stoku otwarty był mały sklepik, gdzie można było kupić coś do picia i jedzenia.
  • Jeśli chodzi o wodę na trasie to nie ma z nią większego problemu. Co jakiś czas mijaliśmy strumienie.
  • W Adishi można przenocować w guesthouse’ach i kupić podstawowe produkty. Ceny jednak potrafią zwalić z nóg.

Write A Comment

Podobał Ci się wpis?

Znalazłeś interesujące Cię informacje?

Bądź na bieżąco i dołącz do nas na Facebook’u!

Nic Cię to nie kosztuje, a nas zmotywuje do dalszej pracy 🙂