Trekking nad jeziorka Koruldi jest jedną z najpopularniejszych jednodniowych wycieczek w rejonie Mestii. Pokusiłbym się nawet o stwierdzenie, że jest to najczęściej obierany szlak. Dlaczego akurat tą wędrówkę wybiera większość osób odwiedzających ten zakamarek Swanetii? Chyba dlatego, że jest tam zwyczajnie przepięknie 🙂 Ok, same jeziorka Koruldi szału nie robią i rozmiarami nie grzeszą. Ot trochę większe kałuże na widok, których Ela z Adrianem parsknęli śmiechem i do końca wyjazdu nie dawali mi żyć.

Sprawa wygląda jednak inaczej kiedy rozejrzymy się wokół nich… cud, miód i orzeszki! Otoczenie w którym się znajdują robi robotę i zdecydowanie o wiele większe wrażenie. Wystarczy tylko wspomnieć widok na dwa charakterystyczne wierzchołki Uszby, jeden z najbardziej majestatycznych szczytów Kaukazu, o panoramie na pasmo Gór Swaneckich, o widokach na Tetnuldi, Dychtau i pozostałe cztero- czy pięciotysięczniki Kaukazu Wysokiego, o dziesiątkach lodowców, o zielonych zboczach… Choć muszę powiedzieć, że i w tej beczce miodu znajdzie się przysłowiowa łyżka dziegciu, ale o tym za chwilę.

jeziorka Koruldi
Mestia i słynne kamienne wieże.

Jednak żeby móc podziewać te piękne krajobrazy trzeba się najpierw mniej lub bardziej zmęczyć. Mniej, kiedy zdecydujecie się skorzystać z usług transportowych oferowanych przez miejscowych „drajwerów”, którzy z centralnego placu w Mestii podwiozą Was pod samiuteńkie jeziorka Koruldi. Więcej, jeśli zdecydujecie się pod jeziorka podejść na własnych nogach. My uwielbiamy się mocno zmęczyć więc wybór był oczywisty, a przy okazji w kieszeni zostało parę lari na przepyszne gruzińskie wino.

Jeśli chodzi o szlak prowadzący nad jeziorka Koruldi to do wyboru macie dwa warianty, które łączą się pod krzyżem górującym ponad Mestią i dalej nad jeziorka Koruldi prowadzą już wspólną ścieżką. My zdecydowaliśmy się podejść pod krzyż ścieżką wijącą się po zachodniej stronie zbocza. Aby odnaleźć początek szlaku należy tuż obok futurystycznego budynku komisariatu policji w Mestii odbić z głównej ulicy w prawo i wejść w ulicę Vitorio Sella. Pierwsze oznaczenia szlaku wypatrzyliśmy bodajże mijając ostatnie zabudowania więc nie panikujcie, jeśli nie zobaczycie ich od razu. Ścieżka przez krótką chwilę prowadziła wzdłuż potoku po czym odbiła w prawo, ostro w górę. Od razu zalały nas siódme poty. Na całe szczęście maszerowaliśmy schowani pod koronami drzew, które chroniły nas przed upalnymi promieniami słońca. Co jakiś czas pomiędzy drzewami wyłaniała się panorama pasma Gór Swaneckich oraz piramidalna sylwetka Tetnuldi.

jeziorka Koruldi
Pasmo Swaneckie i zabudowania Mestii w dolinie.
Piramidalna sylwetka Tetnuldi (4858 m)
Taka pogoda towarzyszyła nam przez większość pobytu w Gruzji.

Dotarcie do punktu widokowego poniżej szczytu Tshakazagari, czyli pod krzyż górujący nad Mestią zajęło nam niecałe 2 h. Z tego miejsca rozciągał się całkiem przyjemna panorama na miasto oraz otaczającą okolicę. Stojąc w tamtym miejscu można zobaczyć także Uszbę w jej najbardziej znanym ujęciu obejmującym oba wierzchołki niczym rogi. Między innym stąd też Uszba dorobiła się przezwiska Kaukaskiej Wiedźmy, poza tym jest strasznie kapryśna jeśli chodzi o pogodę.

jeziorka Koruldi
Uszba i jej dwa wierzchołki.

Dalsza podróż nad jeziorka Koruldi prowadzi drogą, którą co jakiś czas mkną marszrutki i samochody 4×4 wiozące tych, którym nie chciało się trochę zmęczyć. Wzbijają przy tym tumany kurzu, który nieco uprzykrza wędrówkę. Na szczęście co jakiś czas ścieżka odbija kawałek od drogi i prowadzi nas przez zielone łąki.

Dotarcie nad jeziorka Koruldi z pod krzyża zajęło nam kolejną 1h i 45 min. Tak jak wcześniej wspomniałem nie są one szczególnie spektakularne, ale dzięki roztaczającej się wokół nich panoramie jestem w stanie zrozumieć skąd się wzięła ich popularność. Poza tym możliwość dojazdu samochodem pod samiusieńki brzeg jeziorek z pewnością powoduje, że tyle osób decyduje się odwiedzić to miejsce.

I moim zdaniem właśnie ten fakt jest tą przysłowiową łyżką dziegciu. Tym bardziej, że zapędy miejscowych sięgają chyba jeszcze dalej, ponieważ dotychczasowa droga nad jeziorka Koruldi została wydłużona i prowadzi już kolejnymi zakosami po zboczu grzbietu Koruldi w kierunku jego najwyższego punktu znajdującego się na wysokości 3328 m. Oczywiście na sam szczyt wjechać się nie da, choć dla Gruzinów pojęcie „nie da się” chyba nie istnieje więc być może to już tylko kwestia czasu. Ja rozumiem rozwój turystyki i infrastruktury turystycznej, ale chyba nie tędy droga.

Przenosząc to na nasze domowe podwórko to tak jakby przedłużyć na przykład drogę prowadzącą nad Morskiego Oka na Szpiglasową Przełęcz. Prawdę mówiąc powyższy przykład jest tylko jednym z wielu, który nie przypadł mi do gustu w czasie pobytu w Gruzji. Być może wyleję na ten temat swoje żale w osobnym poście… Zobaczymy 🙂 Tymczasem cieszcie się jeszcze widokami, które aktualnie rozciągają się z nad jeziorek Koruldi. Kto wie jak długo jeszcze będą one cieszyć oko w takiej formie.

jeziorka Koruldi
Dla tych widoków zdecydowanie warto wybrać się nad jeziorka Koruldi.
jeziorka Koruldi
Nie, nie, to jeszcze nie jeziorka Koruldi, ale nie są one wiele większe od tego.
jeziorka Koruldi
Niezastąpiona na gruzińskich drogach Mitsubishi Delica mknie nad jeziorka Koruldi.
jeziorka Koruldi
jeziorka Koruldi
jeziorka Koruldi
jeziorka Koruldi
jeziorka Koruldi
jeziorka Koruldi
Kremy Manaslu Outdoor! Zdecydowanie polecamy! 😉
jeziorka Koruldi
Z widokiem na Tetnuldi i sąsiadujące po lewej Katyn-Tau i Gistola.
jeziorka Koruldi

Pierwotnie zakładaliśmy, że po dotarciu nad jeziorka Koruldi wybierzemy się jeszcze na grzbiet Koruldi, na punkt widokowy, aby rzucić okiem na Uszbę chowającą się za owym grzbietem oraz dolinę rzeki Mestiachala. Jednak tak się rozleniwiliśmy wylegując się nad jeziorkami i wpatrując w otaczające nas szczyty Kaukazu Wysokiego, że odpuściliśmy sobie dalsze podejście. Perspektywa spędzenia kolejnych kilkudziesięciu minut w pozycji horyzontalnej zdecydowanie zwyciężyła z opcją pokonywania kolejnych metrów w górę. Widoków i tak mieliśmy pod dostatkiem 🙂

Do wyruszenia w drogę powrotną do Mestii skłoniła nas dopiero perspektywa zapełnienia naszych brzuchów przepysznymi szaszłykami oraz świeżymi warzywami, podlewanymi domowym winem. Z racji tego, że ścieżka prowadziła teraz tylko w dół już po godzinie zameldowaliśmy się pod krzyżem na wzgórzu Tskhakzasari (2359 m). Po upływie kolejnej godziny przemykaliśmy już pośród zabudowań Mestii mijając stare, średniowieczne, kamienne wieże jedną po drugiej. Szkoda, że wiele z nich popada w ruinę, bo z pewnością jest to dziedzictwo Swanów, które warto byłoby zachować dla kolejnych pokoleń.

Mestia
Mestia widziana ze szlaku nad jeziorka Koruldi
Mestia
Kamienne wieże w Mestii
Mestia
Mestia
Mestia
Mestia

Informacje praktyczne:

Mapa szlaku nad jeziorka Koruldi

Szlak Mestia – Jeziorka Koruldi

Piesza wędrówka z Mestii nad jeziorka Koruldi zajmuje niecałe 4 h jeśli zdecydujecie się pokonać ją w całości na własnych nogach. Do pokonania będziecie mieć wtedy ok. 1350 m w pionie oraz dystans prawie 9 km w jedną stronę. Można ten czas skrócić decydując się na podwózkę z centrum Mestii busikiem pod krzyż lub nad samiusieńkie jeziorka. Koszt takiej wycieczki to ok. 150 GEL. Podejście spod krzyża to niecałe 2 h marszu.

Poza dotarciem nad jeziorka Koruldi dla bardziej ambitnych i nienasyconych roztaczającymi się bezpośrednio z nad jezior widokami istnieje opcja podejścia wyżej na punkt widokowy znajdujący się ponad jeziorami po prawej stronie grzbietu Koruldi lub na sam jego szczyt. Z pewnością nie będzie to już jednak taki spacerek jak do tej pory. Teren powyżej jezior staje dęba, a zbocze pokryte jest luźnym i kruchym materiałem skalnym.

2 komentarze

    • Zdecydowanie! Chciałoby się powiedzieć, nic tylko ruszać w drogę, ale w obecnej sytuacji może być z tym „mały” problem. Miejmy nadzieję, że sytuacja na świecie szybko wróci do normy i będziecie mogli sami sprawdzić jak tam pięknie! 🙂

Write A Comment

Podobał Ci się wpis?

Znalazłeś interesujące Cię informacje?

Bądź na bieżąco i dołącz do nas na Facebook’u!

Nic Cię to nie kosztuje, a nas zmotywuje do dalszej pracy 🙂