Tak samo jak ciężko było mi opuszczać Cortinę i przepiękne Dolomity, tak ciężko mi zabrać się za ten wpis. Wycieczka na Piz Boe była naszym ostatnim górskim wypadem w czasie pobytu w Dolomitach w 2015r. Resztę planów pokrzyżowała nie działająca kolejka na Cristallo oraz pogoda, która zmusiła nas do wcześniejszego opuszczenia Dolomitów.

Piz Boe wznosi się na wysokość 3152 m i jest uważany za jeden z najłatwiejszych szczytów do zdobycia, których wysokość przekracza 3000 m. Z Cortiny zmierzamy na przełęcz Passo Pordoi (2239 m) na południowym skraju masywu Sella, skąd startuje najłatwiejsza droga na Piz Boe. Droga ta to szereg niekończących się serpentyn. Po pokonaniu niezliczonej ilości zakrętów, podjazdów i zjazdów w końcu docieramy na miejsce. Prognozy pogody nie zapowiadały się pozytywnie, ale mimo to wyruszamy w górę. Idziemy szlakiem nr 627, który wyprowadza nas na przełęcz Forcella Pordoi, gdzie znajduje się schronisko. Droga wiedzie stromy piarżystym i osypującym się zboczem. Podejście nie jest zbyt przyjemne, ale co zrobić. Dla bardziej leniwych jest możliwość wjechania kolejką z Passo Pordoi na szczyt Sass Pordoi (2950 m), by w kilka chwil zejść nieco niżej na przełęcz Forcella Pordoi i kontynuować dalej podejście na Piz Boe. Ceny biletów normalnych na kolejkę w 07.2015 wynosiły: bilet w dwie strony – 17€, bilet w górę – 10€, bilet w dół – 8€.

Po trwającym godzinę podejściu z Passo Pordoi jesteśmy przy schronisku.Zatrzymujemy się pod nim na kilka chwil żeby odpocząć i coś zjeść. Wielkie było nasze zdziwienie gdy na tyłach schroniska naszym oczom ukazała się… świnia. Tak, mała, różowiutka świnka, która po opróżnieniu koryta wyruszyła w dalsze poszukiwanie jedzenia w magazynku. Nie wiem co ona tam robi, ale była niewątpliwie atrakcją schroniska 🙂

Naszą wędrówkę kontynuujemy szlakiem nr 627 oraz 638. Wg znaków droga na szczyt od schroniska powinna zająć nam 45 min. Jak wcześniej wspomniałem Piz Boe znajduje się w masywie Sella, który charakteryzuje się swoistym, wyjątkowym kształtem. W żaden sposób nie przypomina on postrzępionych grani i turni otaczających Cortinę. Wznosi się on prawie pionowymi ścianami do góry, by utworzyć swego rodzaju taras. Znajdując się już na wysokości 2848 m (Forcella Pordoi) przed nami roztacza się ogromny płaskowyż. Nad nim góruje jedynie kopuła szczytowa Piz Boe spowita chmurami.

Tym oto płaskowyżem zmierzmy w kierunku szczytu, po kilku chwilach pokonujemy pierwszy próg skalny i znów idziemy praktycznie w poziomie. Dopiero tuż pod samym szczytem ścieżka zaczyna się wznosić po zboczu do góry. Prowadzi ona po skałach, których pokonanie ułatwiają nam zamontowane tam stalowe liny oraz klamry. Niestety wierzchołek praktycznie cały czas znajduje się w chmurach, które tylko sporadycznie szarpane wiatrem pokazują jego oblicze. Z lekkim opóźnieniem, bez pośpiechu po 1h wchodzimy na szczyt. Ela zdobyła swój pierwszy 3-tysięcznik 🙂 Widoków nie ma prawie żadnych. Znajdujemy się dokładnie na pułapie chmur, które nie chcą ruszyć się ani w dół, ani górę. Na szczycie Piz Boe znajduje się schronisko Capanna Piz Fassa.

Na domiar złego w połowie drogi zejściowej z przełęczy złapał nas deszcz. Trzeba było jeszcze bardziej uważać, bo ścieżka momentalnie zrobiła się śliska. A najgorsze miało dopiero nadejść… Końcowy odcinek szlaku prowadzi ścieżką wśród trawek, która po deszczu zmieniła się w glinianą ślizgawkę. Do tego stopnie ścieżku umocnione są drewnianymi belkami, które również zrobiły się bardzo śliskie. W strugach deszczu udało nam się dotrzeć w ostatniej sekundzie do stacji kolejki. Dosłownie w momencie wejścia pod dach rozpętała się burza. Grzmiało, lało i wiało tak, że nie mogliśmy przejść do samochodu, który znajdował się od nas w linii prostej zaledwie o ok. 50m. Echo roznosiło po górach grzmoty, które co chwilę dawały znać, że burza szybko się nie skończy. Lekko przemoczeni przeczekaliśmy najgorsze i w końcu udało nam się dostać do samochodu i rozpocząć podróż powrotną do Cortiny.

9 komentarzy

  1. Mnie Piz Boe też nie uraczył widokami, a podobno są świetne. 🙂 Złe wrażenie zrobiło na mnie za to schronisko znajdujące się na samym szczycie.

    • TW Reply

      Schronisko zdecydowanie tam nie pasuje. Szczerze mówiąc nie mam pojęcia w jakim celu stoi tam ta cała stalowa konstrukcja. Poza tym wracamy w Dolomity w przyszłym roku więc liczę na całą masę cudnych widoków 🙂

  2. Wejście na Piz boe można sobie mocno utrudnić wersją ferratową
    Byłam w sierpniu 2017 i świnia wciąż miała się dobrze 😉

    • Wiemy o ferratach, ale wtedy byliśmy pierwszy raz w Dolomitach i wzięliśmy je wtedy na lekko i zachowawczo 🙂 Teraz z pewnością wybralibyśmy wejście ferratą! 😀 Świnka pewnie trochę podrosła 😀

  3. Świnki już nie ma 🙁 Przynajmniej jak my byliśmy w lipcu to jej mieszkanko stało puste. Udało nam się wchodzić na szczyt w ładnej pogodzie, dopiero na górze trochę się zachmurzyło. Na szczęście duuuużo wyżej niż my byliśmy. Jak ogarnę wpis to podzielę się widokami 🙂

          • Marmolada pięknie faktycznie się prezentuje z tej strony, z wycieczki wokół Sassolungo też pięknie było widać. Od strony masywu Civetty jej kształt zupełnie ginie wśród innych szczytów.
            A z Mauro – na plus bankowo śnieg 🙂 Tarzał się jak wariat! Tylko końcówka była dla niego męcząca. Małe, ostre kamyczki widocznie dały mu w kość. Po wycieczce posmarowaliśmy łapki i nazajutrz był jak nowy 🙂

Write A Comment

Podobał Ci się wpis?

Znalazłeś interesujące Cię informacje?

Bądź na bieżąco i dołącz do nas na Facebook’u!

Nic Cię to nie kosztuje, a nas zmotywuje do dalszej pracy 🙂