PIENINY – etap II

<<< Etap I – Gorce

     Kontynuujemy naszą majówkową wycieczkę i zmierzamy z Lubania w kierunku Czorsztyna. Południowe słońce powoduje, że zalegający na szlaku śnieg szybko topnieje i zamienia się w błoto, które utrudnia nam zejście. Im jesteśmy niżej tym śniegu coraz mniej, by w końcu ustąpił on zielonym, wiosennym łąkom znajdującym się poniżej granicy lasu. W powietrzu czuć zapach kwitnących kwiatów i drzew, wiosna unosi się w powietrzu, słychać bzyczenie pszczół i innych owadów. Natura budzi się do życia po zimowym letargu. Jest pięknie. Mijamy ośrodek narciarski Czorsztyn-Ski i docieramy na przełęcz Snozka. Za naszymi plecami widzimy cały masyw Lubania z wieżą widokową na szczycie, na którym jeszcze nie tak dawno byliśmy. Przed nami Jezioro Czorsztyńskie oraz rozciągające się na horyzoncie Tatry, których szczyty okryły popołudniowe chmury. Atmosferę tego miejsca psuje jedynie przebiegająca tędy droga oraz odcinek szlaku poprowadzony asfaltową szosą, aż do Czorsztyna (ok. 2,3 km). Aż się prosiło, aby wyznaczyć ten szlak po polach i łąkach doprowadzając go do zamku w Czorsztynie, który możemy w tej sytuacji podziwiać jedynie z pewnej odległości.

Widok na Tatry w drodze z Lubania do Czorsztyna
Za nami Czorsztyn-Ski oraz w tle pasmo Lubania z wieżą widokową na szczycie

     Wkraczamy w Pieniny. Za pewne każdy z Was słyszał o Trzech Koronach i spływie Dunajcem. Te przepiękne i malownicze pasmo górskie dzieli się na trzy części: Pieniny Spiskie, Pieniny Właściwe oraz Pieniny Małe (znajdujące się po słowackiej stronie granicy). My przeszliśmy po szlakach Pienin Właściwych oraz Małych.

     Po dotarciu do Czorsztyna kontynuujemy naszą wędrówkę niebieskim szlakiem. Mijamy pawilon wystawowy Pienińskiego Parku Narodowego i wchodzimy na jego obszar. Po drodze zahaczamy jeszcze o bacówkę, gdzie kupujemy świeżutkie oscypki 🙂 . Przed nami rozpościera się olbrzymia polana, na której odbywa się tradycyjny wypas owiec. Skądś w końcu się biorą oscypki.

Tradycyjny wypas owiec na halach Pienińskiego Parku Narodowego
Ktoś ostatnio pięknie napisał: “Dzielić pasję, mnożyć szczęście…”

     Spokojnie idziemy przed siebie ciesząc się chwilą oraz tym, że możemy być w takim miejscu sami. Nie ma wszechobecnych w sezonie tłumów turystów, hałasu. Jesteśmy tylko my i otaczająca nas przyroda. Przed nami jeszcze ok. 2 h drogi, do schroniska pod Trzema Koronami, gdzie planowaliśmy się zatrzymać na noc. Wchodzimy w las, z oczu znikają nam Tatry oraz Gorce. Jeszcze nie tak dawno niebieskie niebo zasłoniła szczelnie warstwa chmur. Na szczęście nie pada. Spacerujemy grzbietem Pienin Właściwych, mijamy przełęcz Trzy Kopce i docieramy na przełęcz Szopka, skąd już nie daleko do schroniska. Zejście prowadzi w dół żółtym szlakiem po umocnionych stopniach co od razu odczuwają moje kolana. Po przejściu tego dnia już ok. 25,5 km (w sumie za nami już 1/3 trasy) każdy krok w dół po tych schodach to istne męczarnie. Zapomniałem dodać, że nasze plecaki ważyły odpowiednio 13 kg (mój) oraz 11 kg (Ela) więc było co dźwigać. Na szczęście po ok. 35 min moje cierpienie się kończy i docieramy na schronisko pod Trzema Koronami.

     Niestety w tym miejscu muszę napisać o swoim rozczarowaniu tym obiektem. W zasadzie nie powinien się on nazywać schroniskiem, a hotelem górskim. W środku króluje szkło i marmury, a i ceny za nocleg mocno wygórowane. Ewidentnie obiekt nastawiony jest na gości hotelowych z zasobnym portfelem. Oczywiście o wolnym pokoju bez uprzedniej rezerwacji mogliśmy zapomnieć więc zaproponowano nam ewentualny nocleg na glebie. Nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby nie fakt, że „schronisko” nie posiada ogólnodostępnej kuchni turystycznej oraz łazienki z prysznicem. Owszem prysznice są, ale w pokojach. Poza tym musielibyśmy czekać do 21.oo, aż wszyscy opuszczą jadalnie i wtedy moglibyśmy się tam ulokować. Dla prawdziwego turysty, piechura, który przyjechał w góry, bo je kocha i z zamiłowaniem po nich chodzi nie pozostało już za wiele. No cóż… Komercjalizacja oraz chęć zysku idzie coraz dalej, ze szkodą dla mniej wymagających oraz niezamożnych turystów. Może przesadzam, może jestem inny niż wszyscy, ale takie właśnie mam odczucia. Zdegustowani postanowiliśmy poszukać noclegu w Sromowcach Niżnych.

     Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, bo już pierwszy wykonany telefon okazał się strzałem w „10”. Dodzwoniliśmy się do Willi Magiera, gdzie bez problemu, za mniejsze niż na schronisku pieniądze, udało nam się znaleźć bardzo, bardzo komfortowy nocleg. Bez namysłu postanowiliśmy założyć tam bazę wypadową na kolejne dwa dni wycieczek po Pieninach. Domek znajduje się zaledwie 5 min drogi od schroniska i szlaku na Trzy Korony, praktycznie tuż przy samym Dunajcu i przystani flisackiej. Więcej informacji nt. Willi Magiera tutaj.

 Dzień 3. – 23,6 km – 6 h 45 min

Sromowce Niżne – Czerwony Klasztor – rozwidlenie pod Płaśnią – Leśnica – pod Szafranówką – schronisko Orlica – Droga Pienińska – Czerwony Klasztor – Sromowce Niżne

Link do przebiegu oraz profilu trasy w serwisie Movescount

     Wypoczęci i wyspani wstajemy wczesnym rankiem, by ruszyć na szlaki Pieniny Małych leżących u naszych sąsiadów Słowaków. Przekraczamy Dunajec w Sromowcach Niżnych przechodząc po drewnianej kładce. Przez ok. 10 min idziemy wzdłuż rzeki niebieskim szlakiem i docieramy pod Czerwony Klasztor.

Poranny widok na Trzy Korony

     Miejsce to jest znane przede wszystkim z dawnego klasztoru kartuzów i kamedułów. Został on ufundowany przez węgierskiego magnata Kokosza Berzewiczego w 1319r. Fundacja ta była częścią kary, jaką miał ponieść za zabicie Chyderka z rodu Gyorgów. Za karę miał on ufundować 6 klasztorów oraz zamówić w nich 4 tys. mszy. Można powiedzieć, że kiedyś otrzymana kara była adekwatna do przewinienia, nie to co teraz…

     Dalsza część naszej trasy prowadzi czerwonym i niebieskim szlakiem w kierunku przełęczy pod Klasztorną Górą. Po krótkim płaskim odcinku drogi rozpoczynamy podejście do góry. Docieramy na przełęcz, gdzie szlaki się rozwidlają i dalej, w górę, idziemy znakami koloru czerwonego. Widać stąd zarówno Trzy Korony jak i malownicze Pieniny Spiskie leżące na zachód od nas. Wystarczyła chwila nie uwagi w tym miejscu i przywaliłem głową o zadaszenie ławeczki nabijając sobie solidnego guza. Oczywiście poleciało parę „panienek” w stronę tego, który tak nisko wykonał ten daszek 😛 .

Panorama na Pieniny Spiskie
Trzy Korony widziane z Pienin Małych

     Po ok. 1 h 15 min od wspomnianego incydentu docieramy do kolejnego skrzyżowania szlaków znajdującego się pod Płaśnią. Odbijamy w lewo na zielony szlak w kierunku miejscowości Leśnica i rozpoczynamy heroiczne zejście. Napisałem tak dlatego, ponieważ zejście jest strome, a szlak pokryty był warstwą topniejącego śniegu, pod którą znajdowała się jeszcze większa warstwa błota. Tak więc droga w dół była raczej kontrolowanym w mniejszym lub większym stopniu zjazdem, niż klasycznym zejściem 🙂 . W końcu docieramy do starej, zapomnianej przez czas wsi Leśnice, która przez długi czas była odcięta od świata, ponieważ nie prowadziła tutaj żadna droga. Dzięki tej izolacji dobrze zachował się tutaj oryginalny folklor pieniński: dawne zwyczaje, styl budownictwa, ubiory, tradycje pasterskie. Obecnie wieś intensywnie współpracuje ze Szczawnicą, skąd docierają do niej głównie polscy turyści, a zimą funkcjonuje tutaj nawet wyciąg narciarski. Ciekawostką jest, że we wsi Leśnice została stworzona wioska Janosika. A to wszystko na potrzeby filmu Agnieszki Holland „Prawdziwa historia Janosika i Uhorcika”.

Wieś Leśnica
Wioska Janosika stworzona na potrzeby filmu Agnieszki Holland „Prawdziwa historia Janosika i Uhorcika”
źródło: http://www.rmf24.pl/nauka/news-sladami-najslynniejszego-zbojnika,nId,221307

     Po przejściu praktycznie całej wsi odbijamy w prawo na żółty szlak prowadzący na przełęcz pod Szafranówką. Lekkie i przyjemne podejście wyprowadza nas na górę, gdzie rozpościera się przed nami panorama Beskidu Sądeckiego oraz leżącej u podnóża Szczawnicy. W tym miejscu dotarliśmy do niebieskiego szlaku i kierujemy się w lewo, w stronę schroniska na Orlicy. Gdybyśmy poszli w prawo to po 3 h osiągnęlibyśmy szczyt Wysokie Skałki, 1050 m – najwyższe wzniesienie w całych Pieninach oraz wąwóz Homole.

Pieniny widziane z podejścia pod Szafranówkę

     Mija 10 min i meldujemy się pod schroniskiem PTTK Orlica. Niestety powtarza się sytuacja z poprzedniego dnia. Schronisko to tak naprawdę hotel i to w fazie intensywnego remontu. Na podłodze i ścianach granit, w powietrzu czuć zapach świeżej farby, położonej na gładziach, wszystko wygląda na kolejny wypasiony i luksusowy hotel. Nawet o WC trzeba się prosić… Gdzie ten górski klimat, gdzie Ci ludzie z pasją, gdzie górska dusza… Ehh…

    Szybko ewakuujemy się z tego miejsca i schodzimy nad Dunajec, gdzie rozpoczyna się tzw. Droga Pienińska biegnąca wzdłuż jego południowego brzegu. Przed nami 9 km spaceru przepięknym przełomem Dunajca. Rzeka tworzy tutaj wiele ostrych zakoli, a ściany skalne wystają nawet 300 m ponad lustro rzeki. Z pewnością jest to jeden z najpiękniejszych przełomów rzecznych w Europie. Co ciekawe geneza powstania przełomu nie jest do końca jasna i geolodzy nie potrafią jednoznacznie odpowiedzieć na pytanie jak przełom się uformował. Rzeką od lat prowadzone są przez flisaków spływy tradycyjnymi tratwami stanowiące nie lada atrakcję turystyczną. Atrakcję, która kosztuje 49 zł od osoby… Mało? Dużo? Niech każdy sobie odpowie na to pytanie. W ostatnim czasie popularne stały się także spływy na pontonach lub kajakach.

Przełom Dunajca
Przełom Dunajca
Przełom Dunajca
Przełom Dunajca
Przełom Dunajca i tzw. Droga Pienińska
Przełom Dunajca i tzw. Droga Pienińska

     Z racji tego, że byliśmy tam w piątkowe południe trafiliśmy jedynie na kilku innych turystów i w spokoju oraz ciszy mogliśmy podziwiać piękno przyrody. Warto wziąć urlop poza sezonem czy w niepogodę, by naprawdę poczuć magię, niektórych miejsc  🙂 .

    Przechadzając się wzdłuż rzeki przypomniało nam się, że w Pieninach kręcono przecież niektóre ze scen serialowego Janosika! Ekipa filmowa odwiedziła m.in. zamek w Niedzicy, rezerwat Biała Woda, wąwóz Homole czy zamek Orawski znajdujący się po słowackiej stronie granicy. Również w samych Pieninach działalność zbójników pozostawiła swój ślad w legendach i nazewnictwie, niektórych miejsc. I tak na przykład legenda głosi, że Janosik po uciecze z zamku w Niedzicy przeskoczył Dunajec i uciekł na Węgry. Od tego czasu najwęższe miejsce na Dunajcu nosi nazwę Janosikowego lub Zbójnickiego Skoku. Rzeka ma tutaj 10-12 m szerokości i 8-12 m głębokości. Poza tym wg legendy po tym wydarzeniu pozostał na lewym brzegu rzeki odcisk kierpców Janosika!

     I tak po spokojnym marszu docieramy z powrotem pod wrota Czerwonego Klasztoru, gdzie korzystając z pogody i wolnego czasu odpoczywamy na polanie położonej tuż nad samym Dunajcem. Za nami kolejny etap naszej górskiej wędrówki 🙂 .

Popołudniowy widok na Kaśkę, Baśkę i Maryśkę
Czerwony Klasztor
źródło: https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/a/a5/Czerwony_Klasztor.jpg

Dzień 4. – 21,4  km – 7 h 30 min

Sromowce Niżne – Trzy Korony – Przełęcz Szopka – Krościenko nad Dunajcem – schronisko PTTK Przehyba

Link do przebiegu oraz profilu trasy w serwisie Movescount

     Po wczorajszej pętli wokół Pienin Małych nadszedł czas na Pieniny Właściwe. Opuszczamy Willę Magiera i ruszamy w kierunku Trzech Koron. W związku z tym, że czekał nas dosyć wymagający odcinek, suma podejść wynosiła 1600 m, wyszliśmy dosyć wcześnie. Pogoda nie nastraja optymistycznie. Pułap chmur znajdował się bardzo nisko, szczelnie opatulając szczyt Trzech Koron.

Panoramy Tatr z Trzech Koron dziś nie będzie….

     Tuż za schroniskiem – hotelem Trzy Korony odbijamy w prawo na zielony szlak. Pierwsze metry na szlaku i od razu mamy strome podejście. Szybko łapiemy wysokość. W czasie marszu panuje bardzo duża wilgotność powietrza, którą czuć dosłownie namacalnie na twarzy. Wędrujemy w chmurach. W ekspresowym tempie docieramy pod szczyt Okrąglicy, który w dalszym ciągu okrywają chmury. Nie ma nikogo, nawet pracowników Pienińskiego Parku Narodowego pobierających opłaty za wstęp na szczyt. Przypomniał mi się od razu widok sprzed trzech lat kiedy byliśmy tutaj w sierpniowy weekend… Istna masakra, mnóstwo ludzi, kolejka jak za komuny. Szybko przeszliśmy wtedy dalej.

Kosarzyska

     Tym razem korzystając z braku tłumów i kolejek wchodzimy na platformę widokową. I co? I dalej wszystko w chmurach. W głowie już układają się smutne myśli, że nie będzie panoramy ze szczytu. No trudno, pewnie nie raz jeszcze tu wrócimy. Czekamy chwilę i na nasze szczęście chmury zaczynają się podnosić odsłaniając powoli Dunajec oraz budzące się do życia Sromowce i Podhale. Mieliśmy okazję być świadkami świetnego spektaklu w wykonaniu natury. Warto było chwilę zaczekać. Najwyższa turnia masywu Trzech Koron to Okrąglica, 982 m n.p.m. zwana jest potocznie Wysoką Kaśką. Pozostałe turnie to m.in. Płaska Skała, zwana Grubą Baśką oraz Pańska Skała, określana mianem Kudłatej Maryśki.

Pierwszy widok ze szczytu…
Pieniny o poranku widziane ze szczytu Trzech Koron
Dojście na platformę widokową na szczycie Okrąglicy
Chmury się unoszą… jeszcze chwila i…
…i dzień dobry Sromowce, dzień dobry Podhale 🙂

      Nacieszyliśmy oczy porannymi widokami i postanowiliśmy schodzić w stronę przełęczy Szopka. Na miejscu mijamy pierwszych turystów pnących się dopiero do góry. Pogoda już się wyklarowała, nad nami świeci słońce. Schodzimy dalej żółtym szlakiem w stronę Krościenka nad Dunajcem. Mijamy po drodze kolejnych turystów, w końcu rozpoczął się weekend majowy. Wszyscy wydają się być lekko zdziwieni faktem, że oni idą w górę, a my już schodzimy w dół. No, ale kto rano wstaje, temu Pan Bóg widoki daje 🙂

Krościenko nad Dunajcem oraz Beskid Sądecki na horyzoncie

     W Krościenku wskakujemy z powrotem na Główny Szlak Beskidzki znakowany na czerwono. Rozpoczynamy 12,5 km podejście, przed nami w sumie 1050 m w górę. Przed nami kolejny etap wędrowania po Beskidzie Sądeckim o którym przeczytacie w kolejnym wpisie! 🙂

>>> Etap III – Beskid Sądecki

2 komentarze

  1. Dwa lata temu zdobyliśmy Trzy Korony i Sokolicę z moim małżem. Wspaniałe miejsce. Naprawdę dzięki za ten wpis i zdjęcia. Wzbudziły falę wspomnień 🙂

    • TW Reply

      Cieszę się, że udało mi się przywołać u Was miłe wspomnienia! Sokolicę zaliczyliśmy trzy lata temu. Było wspaniale!

Write A Comment

Podobał Ci się wpis?

Znalazłeś interesujące Cię informacje?

Bądź na bieżąco i dołącz do nas na Facebook’u!

Nic Cię to nie kosztuje, a nas zmotywuje do dalszej pracy 🙂