Majówka już za nami. Czas co nieco napisać o naszym wędrowaniu po Gorcach, Pieninach i Beskidzie Sądeckim. Na początek w trochę innej formie niż zwykle – Majówkowe Abecadło 🙂 Pozostała relacja w dalszej części! Przyjemnej lektury! 🙂

A… „A kto to był?” – pytanie dziecka do ojca, po tym kiedy na szlaku przywitaliśmy się tradycyjnym  „Cześć!”

B… Beskid Sądecki – wcześniej zupełnie dla mnie nie znany i nie doceniony, ale zrobił na mnie pozytywne wrażenie

C… Cywilizacja – ciężko było wrócić do codzienności po tylu dniach wędrowania w samotności

D… Dystans – 146 km, tyle przeszliśmy w czasie naszej sześciodniowej wędrówki

E… Ela – najlepszy kompan podróży 🙂

F… Flisacy – odmiana górala, pobierająca dużo dutków od turystów za spływ Dunajcem

G… Gorce – podobno przepiękne pasmo górskie, nie dało nam się do końca poznać za sprawą fatalnej pogody pierwszego dnia, ale nadrobiło drugiego, w czasie przejścia przez masyw Lubania

H… Hotel górski „Trzy Korony”, bo na pewno nie schronisko PTTK dla normalnych turystów 🙁

I… Inwersja – mieliśmy to szczęście i mogliśmy oglądać morze chmur zalegające w dolinach i wystające ponad nie szczyty

J… Janusze! Nieodłączny element górskiego krajobrazu spotykany zazwyczaj w miejscach popularnych i łatwo dostępnych 🙂

K… Klikuszowa i Krynica Zdrój – początek i koniec naszego szwędania

L… Lubań – mocne podejście, świetne widoki na Tatry i okoliczne pasma górskie

Ł… Łabowska Hala – to tutaj piątego dnia po przejściu 129 km, Pani ucieszyła nas wiadomością, że jest wolny pokój, w którym możemy przenocować 🙂

M… Myśli – w końcu mogliśmy myśleć o tym co tu i teraz, i cieszyć się tym 🙂

N… Nogi – oj bolały, bolały, ale już im przeszło i chcą znowu w góry!

O… Owsianka z czekoladą i orzechami – codzienna porcja kalorii na śniadanie 🙂

P… Piwo – paliwo 🙂 kto chodzi po górach, ten wie jak smakuje wieczorem na schronisku 🙂

R… Radziejowa – najwyższy szczyt Beskidu Sądeckiego, świetna panorama z wieży widokowej

S… Szczęście – do noclegu, do pogody, do ludzi spotkanych po drodze 🙂

T… Turbacz – najwyższy szczyt w Gorcach. Niestety nie było nam dane zobaczyć panoramy Tatr z jego zboczy

U… Ubaw! – mimo bólu i chwilowej niepogody mieliśmy niezły ubaw w czasie wędrowania!

W… Wypas owiec na halach – skądś się w końcu biorą oscypki 🙂

Z… Zwycięstwo – odnosiliśmy je każdego dnia po przejściu wyznaczonej trasy oraz ostatniego, kiedy udało nam się przejść całość!

     GORCE – etap I

     Prognozy pogody na majówkę nie były oszałamiające. Miało być zimno i mokro, a na dodatek wszystko mogło skończyć się powrotem zimy. Mimo wszystko postanowiliśmy, że jedziemy bez względu na warunki. W końcu pogoda jest zawsze, tylko ubiór trzeba dostosować 🙂

     Dzień 1. – 26,2 km – 8 h

Klikuszowa – Turbacz – Kiczora – przełęcz Knurowska – Stacja Turystyczna Studzionki

Link do przebiegu i profilu trasy w serwisie Movescount

     Tak jak wspomniałem na początku w pierwszej części naszej wędrówki mieliśmy zamiar podążać szlakami Gorców położonych w Beskidach Zachodnich. W górach tych nigdy wcześniej nie byłem dlatego nadarzyła się świetna okazja by nadrobić zaległości.

     Nazwa Gorców związana jest prawdopodobnie ze słowem „gorzeć” tzn. płonąć, palić się i miała pochodzić od sposobu pozyskiwania polan w lesie pod wypas owiec. Owe polany do dziś stanowią atrakcję turystyczną Gorców, ponieważ rozciągają się z nich fantastyczne widoki na Tatry, Pieniny i okoliczne pasma Beskidów. Warto nadmienić, że na terenie Gorców znajduje się także Gorczański Park Narodowy, którego symbolem jest salamandra plamista.

     Naszą wędrówkę rozpoczynamy w Klikuszowej na przystanku PKS, gdzie swój początek ma czarny szlak zmierzający w kierunku Turbacza, najwyższego szczytu Gorców. Idziemy kilkaset metrów wzdłuż drogi, by bo chwili odbić w lewo i powoli zacząć oddalać się od cywilizacji. Gorce nie przywitały nas zbyt radośnie i zgodnie z przewidywaniami nad naszymi głowami kłębiły się ciemne chmury, które zwiastowały lada moment opad deszczu. Nieuniknione nastąpiło dosyć szybko i już po 30 min musieliśmy zakładać kurtki przeciwdeszczowe, które towarzyszyły nam do końca dnia. Ale to był dopiero początek tego co nas czekało. Idąc odnosiłem wrażenie, że ktoś wyłączył światło gdzieś tam u góry.

Początek wędrówki, Gorce nie cieszą się na nasz widok…
Deszcz, śnieg i błoto…

     Mimo niesprzyjającej aury oraz wszechobecnego wszędzie błota po kostki idzie nam się rześko i sprawnie. Mniej więcej od wysokości 900-1000 m n.p.m. natrafiliśmy na kolejny level trudności. Wątpliwa wiosna przerodziła się w zimę, deszcz zamienił się w śnieg, a wszystko wkoło znajdowało się pod warstwą kilkucentymetrowego puchu.

Im wyżej tym więcej śniegu…
Deszcz zastąpił intensywny opad śniegu…

     W iście zimowej scenerii docieramy pod schronisko PTTK pod Turbaczem, skąd po 10 min meldujemy się na wierzchołku Turbacza, 1310 m n.p.m. Kolejny szczyt do Korony Gór Polskich zaliczony. Po zdobyciu szczytu wchodzimy na krótki odpoczynek do schroniska. Nie muszę wspominać, że w tych warunkach, w środku tygodnia nie spotkaliśmy na szlaku oraz schronisku nikogo poza nami. Nawet obsługa schroniska wydawała się lekko zdziwiona naszą obecnością.

Na szczycie Turbacza, 1310 m

     W czasie naszej przerwy warunki pogodowe ulegają jeszcze pogorszeniu. Spada widoczność, mocniej i gęściej sypie śniegiem co powoduje, że mamy mały problem z odnalezieniem właściwego kierunku naszej dalszej wędrówki. Od tego momentu rozpoczynamy podążanie znakami koloru czerwonego, które wytyczają przebieg Głównego Szlaku Beskidzkiego (GSB). Jego całkowita długość to 500 km i biegnie on od Ustronia w Beskidzie Śląskim do Wołosatego w Bieszczadach. Może kiedyś znajdziemy wystarczająco dużo czasu i sił, aby się z nim zmierzyć 🙂

W czasie zejścia panowały już tylko zimowe warunki

     Odnajdujemy właściwy kierunek marszu i w śnieżnej zawierusze idziemy w stronę Polany Grabowskiej i Kiczory. Początkowo towarzyszy nam również ścieżka dydaktyczna, gdyż wkraczamy na teren Gorczańskiego Parku Narodowego. W gorczańskich lasach przy odrobinie szczęścia można spotkać rysia oraz wilka. Po dojściu do skrzyżowania szlaków odbijamy w prawo w kierunku przełęczy Knurowskiej i dalej Lubania. Od teraz nasza droga w zdecydowanej większości prowadzi w dół, z pominięciem kilku dosyć stromych, aczkolwiek bardzo krótkich podejść. Widokowo dzień niestety stracony, czego bardzo żałujemy, ponieważ z Turbacza przy dobrej pogodzie widać Tatry jak na dłoni w całej swej okazałości. W końcu odległość pomiędzy Gorcami, a najwyższymi górami w Polsce to zaledwie 30 km.

Zejście na przełęcz Knurowską

     Po zejściu na przełęcz Knurowską idziemy dalej czerwonym szlakiem w kierunku Lubania, by po ok. 45 min dotrzeć do Studzionek, gdzie znajduje się Stacja Turystyczna Studzionki u Państwa Chrobaków. Jest to prywatne „schronisko”, gdzie każdy po trudach wędrówki znajdzie nocleg i ciepły posiłek (ja załapałem się na pyszną zupę ogórkową :P). Gospodarze są bardzo serdeczni oraz życzliwi i całym sercem mogę polecić każdemu to miejsce. My oczywiście również w tym miejscu zatrzymaliśmy się na noc.

     Dzień 2. – 27,6 km – 9h 45 min

Stacja turystyczna Studzionki – Lubań – Czorsztyn – przełęcz Szopka – Sromowce Niżne

Link do przebiegu oraz profilu trasy w serwisie Movescount

     Poranek przywitał nas bezchmurnym niebem. Pogoda zmieniła się diametralnie o 180st. Od razu pojawił się uśmiech od ucha do ucha na naszych twarzach. Poranna porcja kalorii w postaci owsianki z czekoladą i orzechami, kubek gorącej herbaty i można ruszać w drogę. Po przejściu zaledwie kilkudziesięciu metrów szczęki nam opadły. Naszym oczom ukazała się panorama Tatr w iście zimowej scenerii na tle błękitnego nieba. Całość dopełnia inwersja oraz Jezioro Czorsztyńskie w dole. Takie widoki zapierają dech w piersi i dodają pozytywnej energii na dalszą część trasy.

Poranek w Studzionkach
Panorama Tatr widziana ze Studzionek
Panorama Tatr w drodze na Lubań
Panorama Tatr w drodze na Lubań

     Zmierzamy w kierunku Lubania, grzbietem pasma o tej samej nazwie. Po prawej stronie towarzyszy nam panorama Tatr, po lewej Gorce oraz Beskid Wyspowy w dali. Wszystko pod białą pierzyną. Idzie się bardzo przyjemnie, na odcinku ok. 8 km mamy do pokonania ok. 200 m przewyższenia. Dopiero ostatni fragment podejścia na Lubań przywołuje we mnie podobne odczucia jak te z wyjazdu na Kończystą (więcej tutaj). Na szczęście podejście nie jest tak długie i po 20 minutach podziwiamy przepiękną panoramę z wieży widokowej znajdującej się na szczycie, 1225 m n.p.m. Na polanie, tuż pod wierzchołkiem znajduje się Studencka Baza Namiotowa czynna w sezonie letnim. Więcej o bazie tutaj. Po krótkiej przerwie na chałwę i czekoladę ruszamy dalej. Na dwa dni schodzimy z GSB i udajemy się niebieskim szlakiem na południe w kierunku Czorsztyna, by poszwendać się po pienińskich szlakach.

Etap II – Pieniny >>>

Etap III – Beskid Sądecki >>>

Na horyzoncie Beskid Wyspowy
Panorama z Lubania, 1225 m. Po lewej stronie widoczna Studencka Baza Namiotowa na Lubaniu.
Tatry widziane z Lubania, a w dole Jezioro Czorsztyńskie

1 Comment

  1. Piękny widok w drodze na Lubań!

    Planujemy z żoną urlop w Gorcach i dużo dobrego słyszeliśmy o miejscówce w Studzionkach u państwa Chrobaków. Kolejne potwierdzenie znajduję tutaj 🙂

Write A Comment

Podobał Ci się wpis?

Znalazłeś interesujące Cię informacje?

Bądź na bieżąco i dołącz do nas na Facebook’u!

Nic Cię to nie kosztuje, a nas zmotywuje do dalszej pracy 🙂